Natalie Arroyo, jak donosi "Mirror" wysłała 15-letniemu uczniowi nie tylko swoje nagie zdjęcia. Pokusiła się nawet o to, by pokazać mu nagranie, na którym wykonała akt seksualny.
Początkowo rozmowa Arroyo z uczniem na Snapchacie była "niewinna". W końcu jednak pojawiły się wątki seksualne i flirtowanie - wynika z ustaleń sądu w Cardiff.
Założę się, że podobam się wszystkim chłopakom. To dla mnie zrozumiałe - mam naprawdę duży biust - pisała ofierze.
Dalsza część artykułu pod materiałem wideo
Arroyo wysłała uczniowi zdjęcia swoich piersi w staniku i prosiła 15-latka o sfotografowanie penisa. Tak też uczynił, dzieląc się zdjęciem z nauczycielką.
Uczniowi mówiła, że może "robić z nią co chce". W końcu wysłała nagie zdjęcie i deklarowała, że dla 15-latka może zostawić męża.
Walia. Nauczycielka została skazana
Cała sprawa wyszła na jaw, gdy nastolatek zwierzył się innej osobie dorosłej, ujawniając, co go spotkało. Arroyo została aresztowana, a podczas przesłuchania początkowo zaprzeczała, jakoby miała jakikolwiek kontakt z chłopcem. Jednak ostatecznie przyznała, że wysyłała wiadomości, tłumacząc, że sądziła, iż chłopiec ma 16 lat.
W sądzie kobieta przyznała się do dwóch zarzutów: nakłaniania dziecka do aktywności seksualnej oraz komunikacji o charakterze seksualnym z osobą nieletnią. Sąd ustalił, że wcześniej Arroyo była uznawana za osobę o nieposzlakowanej opinii.
Podczas rozprawy odczytano oświadczenie nastolatka, w którym opisał on, jak głęboko sytuacja wpłynęła na jego życie.
Cierpię na lęki i miałem załamanie nerwowe. Przestałem wychodzić z przyjaciółmi, bo czułem się upokorzony. Inne dzieci śmiały się i pytały o tę sytuację, jakby to była zabawna historia. Na początku myślałem, że to moja wina. Ufałem jej... Czuję się zdradzony i wykorzystany - wyznał chłopak.
33-latka została skazana na 3 lata i 4 miesiące więzienia. Poza tym nałożono na nią zakaz kontaktowania się z ofiarą.