Zabójstwo taksówkarza. Kolega zdradza motyw. "Pewnie o to poszło"
W Giżycku doszło do wstrząsającego morderstwa. Na jednej z ulic w aucie zauważono ciało 78-letniego taksówkarza. - Ten sprawca jest tutaj znany. Często wykłócał się - mówi "Faktowi" kolega zamordowanego mężczyzny. Do sprawy zatrzymano 37-latka.
W sylwestra ok. godz. 21 policja otrzymała dramatyczne zgłoszenie. Świadkowie podejrzewali, że kierowca mógł być pijany. Zatrzymali auto i zobaczyli rannego mężczyznę.
Wideo ze Stegny. Ludzie uciekali w popłochu
Życia 78-letniego mężczyzny nie udało się uratować. Do sprawy zatrzymano 37-latka pochodzącego spod Giżycka. Był pijany, miał blisko promil alkoholu w organizmie. W jego mieszkaniu zabezpieczono nóż.
Jak podaje "Fakt", ofiarą nożownika jest 78-letni taksówkarz, który woził mieszkańców Giżycka od 1982 roku. Założył pierwsze radio taxi. Obecnie był na emeryturze i sobie dorabiał.
Taksówkarze wspominają zmarłego pana Lecha i nie dowierzają, jak mogło do tego dojść.
Mogło pójść o wszystko, np. o zlecenie od klienta. Mógł mu kazać zrobić zakupy na stacji benzynowej. Ludzie tak robią, to wygodne. Ale ceny na stacjach są wyższe, plus jeszcze dojazd na nią i do klienta, robi się z tego konkretna kwota. Potem dowiadują się, jaki jest rachunek i szaleją - mówi "Faktowi" jeden z jego kolegów.
Ten sprawca jest tutaj znany. Często wykłócał się o to, ile ma zapłacić. W sylwestra jest drożej. Pewnie o to poszło - dodaje kolejny.