Zakopali ciało 28-latka. Nowe informacje ws. śmiertelnego pobicia w Myszyńcu
Przed Sądem Apelacyjnym w Białymstoku zakończył się we wtorek proces dwóch młodych mężczyzn, nieprawomocnie skazanych na 10 i 12 lat więzienia za śmiertelne pobicie w Myszyńcu (Mazowieckie). Ciało ofiary, które zostało zakopane, udało się odnaleźć dopiero po czterech miesiącach od zbrodni.
Przed Sądem Apelacyjnym w Białymstoku zakończył się proces dotyczący dwóch młodych mężczyzn, wcześniej nieprawomocnie skazanych na 10 i 12 lat więzienia za pobicie ze skutkiem śmiertelnym.
28-letni mężczyzna, mieszkaniec Myszyńca, zniknął w połowie lipca 2024 roku. Mimo zakrojonych na szeroką skalę poszukiwań, ciała nie odnaleziono od razu. Dopiero w listopadzie wykopano je z ziemi.
Według PAP wyroki zaskarżone zostały przez wszystkie strony. Obrońca jednego z oskarżonych domaga się uniewinnienia, twierdząc, że dowody są niewystarczające, podczas gdy obrońca drugiego oskarżonego stara się o łagodniejszą karę. Z kolei prokuratura oraz pełnomocnik rodziny ofiary wnioskują o zaostrzenie wyroków.
Śledztwo ujawniło, że podczas towarzyskiego spotkania doszło do kłótni i pobicia mężczyzny. 28-latek zmarł na miejscu. Wtedy oskarżeni wykopali głęboki dół, w którym zasypali ciało.
Nieprawomocny wyrok
Jak informuje PAP, nieprawomocny wyrok, który zapadł jesienią ubiegłego roku, to 10 i 12 lat więzienia oraz po 100 tys. zł zadośćuczynienia dla bliskich ofiary - rodziców i siostry - którzy mają w sprawie status oskarżycieli posiłkowych.
Prokuratura uznała początkowe kary za zbyt łagodne, sugerując ich zwiększenie do 12 i 15 lat. Prok. Kacper Wróblewski z Prokuratury Rejonowej w Ostrołęce podkreślił m.in., że oskarżeni zacierali ślady i mataczyli.
Chcieli, żeby to ciało nie zostało znalezione, a ta sprawa nie została rozwiązana - zaznaczył prokurator.
Podobne zastrzeżenia zgłasza pełnomocnik rodziny ofiary, apelując o wyrok mający charakter prewencyjny, by uniknąć podobnych tragedii w przyszłości.
Nie może być tak, że osoby, które dokonują czynów zabronionych, chcą uniknąć odpowiedzialności karnej - zaznaczył mec. Rafał Gulko.
Ostateczna decyzja sądu odwoławczego zostanie ogłoszona za dwa tygodnie.