Klęczeli i nagrywali. Wstrząsające kulisy wypadku w Warszawie
Do niewyobrażalnej tragedii doszło w Warszawie. Po wypadku na Placu Szembeka zmarło 6-letnie dziecko. Poszkodowane zostały też cztery inne osoby. Świadek zdarzenia odsłonił wstrząsające kulisy.
Reporterka Polsatu News rozmawiała ze świadkiem zdarzenia, który jako pierwszy udzielił dziecku pierwszej pomocy.
Widziałem to, co się stało (...). Jeden samochód uderzył w drugi i ten, co wymusił pierwszeństwo, odbił i uderzył w kobietę z dzieckiem stojących na przejściu. Dziecko było bardzo w ciężkim stanie, ludzie nie potrafili nic zrobić, nie wiedzieli, co zrobić, patrzyli, zamiast przewrócić dziecko na bok - zaznaczał mężczyzna.
Chłopiec okropnie cierpiał na jego oczach. - Ustawiłem dziecko w pozycji bezpiecznej, mówiłem do niego, nawiązałem kontakt, pytałem, jak się nazywa i jeszcze na początku ten chłopiec do mnie mrugał, a potem podjąłem się reanimacji, chwilę później pojawiły się służby i odsunęli mnie, żeby już udzielić profesjonalnej pomocy - relacjonował.
Dodał również, że wraz z innym mężczyzną pomógł kierowcy z auta, które dachowało.
Ludzie nie wiedzieli, co zrobić, zamiast dzwonić po pomoc, to klęczeli, nagrywali to, co się dzieje - ujawnił.
Toyota wbiła się na przejście dla pieszych
Do tragicznego w skutkach zdarzenia doszło w poniedziałek (19 stycznia) przed godz. 16:00.
Toyota jechała ulicą Grochowską, Ford ulicą Zamieniecką, skręcał w lewo i wymusił pierwszeństwo. W efekcie Toyota dachowała i wbiła się na przejście dla pieszych, na których była kobieta z dzieckiem - relacjonował w rozmowie z Interią mł. asp. Paweł Chmura ze stołecznej policji.