Reporterka Polsatu News rozmawiała ze świadkiem zdarzenia, który jako pierwszy udzielił dziecku pierwszej pomocy.
Widziałem to, co się stało (...). Jeden samochód uderzył w drugi i ten, co wymusił pierwszeństwo, odbił i uderzył w kobietę z dzieckiem stojących na przejściu. Dziecko było bardzo w ciężkim stanie, ludzie nie potrafili nic zrobić, nie wiedzieli, co zrobić, patrzyli, zamiast przewrócić dziecko na bok - zaznaczał mężczyzna.
Chłopiec okropnie cierpiał na jego oczach. - Ustawiłem dziecko w pozycji bezpiecznej, mówiłem do niego, nawiązałem kontakt, pytałem, jak się nazywa i jeszcze na początku ten chłopiec do mnie mrugał, a potem podjąłem się reanimacji, chwilę później pojawiły się służby i odsunęli mnie, żeby już udzielić profesjonalnej pomocy - relacjonował.
Dodał również, że wraz z innym mężczyzną pomógł kierowcy z auta, które dachowało.
Ludzie nie wiedzieli, co zrobić, zamiast dzwonić po pomoc, to klęczeli, nagrywali to, co się dzieje - ujawnił.
Toyota wbiła się na przejście dla pieszych
Do tragicznego w skutkach zdarzenia doszło w poniedziałek (19 stycznia) przed godz. 16:00.
Toyota jechała ulicą Grochowską, Ford ulicą Zamieniecką, skręcał w lewo i wymusił pierwszeństwo. W efekcie Toyota dachowała i wbiła się na przejście dla pieszych, na których była kobieta z dzieckiem - relacjonował w rozmowie z Interią mł. asp. Paweł Chmura ze stołecznej policji.