Przeżył atak nożownika w Nowym Jorku. "Miał wściekłość w oczach"
Pięć osób zostało rannych w wyniku ataku nożownika na stacji kolejowej Penn Station w Nowym Jorku. Napastnik trafił do aresztu. – Rzucił się na mnie, żeby mnie zabić! Widziałem wściekłość w jego oczach – powiedział "New York Post" 60-letni Henry Obadiah, jeden z poszkodowanych.
Zdarzenie miało miejsce w niedzielny wieczór (czasu lokalnego), tuż przed meczem finałów NBA, na którym ma pojawić się prezydent Donald Trump. Mężczyzna, uzbrojony w nóż, zranił pięć osób na stacji kolejowej Penn Station w Nowym Jorku.
Podejrzany został zatrzymany. Według CNN, chodzi o mężczyznę w kryzysie bezdomności. "New York Post", powołując się na źródła w organach ścigania, poinformował, że napastnikiem był 51-letni Hector Deleon. Mężczyźnie nie postawiono jeszcze zarzutów.
"New York Post" rozmawiał z jednym z poszkodowanych mężczyzn. To 60-letni Henry Obadiah, księgowy z Long Branch w stanie New Jersey.
Rzucił się na mnie, żeby mnie zabić! Widziałem wściekłość w jego oczach – powiedział mężczyzna w rozmowie z "New York Post".
– Myślałem, że mnie po prostu uderzył. Poczułem, że rozciął mi wargę i zobaczyłem krew, ale gdy spojrzałem w telefon, zobaczyłem wielką ranę na twarzy. Po prostu podbiegłem do policjanta i powiedziałem: »Właśnie zostałem zaatakowany« – relacjonował mężczyzna.
"Napastnicy mają więcej praw niż ofiary"
Wszystkich poszkodowanych podczas ataku nożownika przewieziono do szpitala Bellevue.
Sytuacja w mieście pogarsza się coraz bardziej, a nikogo to nie obchodzi. Ta administracja? Prawo i porządek nie są priorytetem! Napastnicy mają więcej praw niż ofiary. Nic dziwnego, że tak się stało i nie wygląda na to, żeby to się miało zmienić za tej administracji – skomentował wzburzony rozmówca "New York Post".
Miejsce, w którym doszło do ataku, jest jednym z najruchliwszych punktów komunikacyjnych Nowego Jorku na Manhattanie. Według "New York Post" to miejsce oblegane jest także przez bezdomnych, wśród których są m.in. narkomani.
– Smutne, że najbardziej ruchliwy dworzec kolejowy w kraju, w najwspanialszym mieście Ameryki, nic z tym nie robi. Że pasażerowie muszą codziennie przedzierać się przez ten labirynt. To pierwsze wrażenie, jakie odnoszą odwiedzający miasto, którzy chcą pójść do muzeum lub na przedstawienie na Broadwayu – podkreśla dziennik.