"Sebastian M. został powieszony". SMS na rozprawie. Mamy komentarze
26 lutego Sebastian M. po raz kolejny stanął przed Sądem Rejonowym w Piotrkowie Trybunalskim. Mężczyzna oskarżony jest o spowodowanie wypadku ze skutkiem śmiertelnym na autostradzie A1. W zdarzeniu, do którego doszło we wrześniu 2023 roku żywcem spłonęła trzyosobowa rodzina.
M. grozi 8 lat więzienia. Mężczyzna nie przyznaje się do winy. Mimo że biegli wskazali, że jechał swoim BMW ponad 315 km/h, nie wyraził skruchy. Co więcej, twierdzi, że jest ofiarą hejtu.
W trakcie rozprawy mec. Katarzyna Hebda, obrońca oskarżonego ujawniła, że otrzymała SMS-a w języku słowackim. Anonimowy nadawca stwierdził, że M. "został powieszony" w swojej celi.
Dzień dobry. Sebastian M. został powieszony za swoją zbrodnię - brzmiała treść SMS-a.
Sędzia Renata Folkman przekazała sprawę do prokuratury i poinformowała areszt śledczy, w którym przebywa Sebastian M. o sytuacji. Oskarżony może zostać objęty specjalnym nadzorem. Mec. Hebda skomentowała w rozmowie z o2.pl sprawę wiadomości.
Nie ma z naszej strony zgody na tego rodzaju słowa. Złożymy zawiadomienie o możliwości popełnienia przestępstwa. Nie było ciągu dalszego tej sytuacji. Nie jest to pierwszy, ani jedyny tego rodzaju komentarz. Na takie komentarze nie ma naszej zgody. Oskarżony dowiedział się o tej wiadomości tuż przed rozprawą. Na pewno będziemy o tym rozmawiać szerzej - powiedziała mec. Hebda w rozmowie z o2.pl.
Z kolei mec. Łukasz Kowalski, pełnomocnik rodziny ofiar wypadku na A1 stwierdził, że "M. może czuć się bezpieczny w więzieniu".
Ja jestem spokojny. Pan Sebastian jest w odosobnieniu, zamknięty w areszcie. Gdyby chodził po ulicy, byłby bardziej narażony na niebezpieczeństwo. Teraz nie ma prawa nic mu się stać. W areszcie ma skuteczną ochronę. W więzieniu pan Sebastian też z pewnością będzie miał skuteczną ochronę - powiedział mec. Kowalski w rozmowie z o2.pl.
W trakcie rozprawy zeznawali też strażacy, którzy brali udział w akcji ratowniczej. Przyznali zgodnie, że w momencie ich przyjazdu Kia była kompletnie spalona - Nie dało się nic zrobić - powiedział jeden z członków OSP Wodzinek.
Przypomnijmy, że sprawa Sebastiana M. stała się głośna, gdy mężczyzna wyjechał z Polski. Służby nie zatrzymały go po wypadku, nie otrzymał też zakazu opuszczania kraju. Gdy prokuratura zdecydowała, że M. powinien być przesłuchany ws. zdarzenia, kierowca BMW uciekł drogą lądową do Turcji, skąd udał się do Zjednoczonych Emiratów Arabskich.
Mężczyzna został sprowadzony do Polski dopiero w maju 2025 roku, po skomplikowanej procedurze ekstradycyjnej. Jego proces rozpoczął się we wrześniu 2025 roku.
Marcin Lewicki, dziennikarz o2.pl