Tragedia przed dyskoteką w Lubaniu. Matka zmarłego: Czuję nienawiść

- Moim domem od ponad czterech lat jest cmentarz - mówi dla o2.pl ze łzami w oczach Beata Mockało, matka 32-letniego Tomasza. Mężczyzna zmarł w październiku 2021 roku w wyniku ciosów zadanych przed dyskoteką w Lubaniu (woj. dolnośląskie). Przemysław J. jest oskarżony o pobicie ze skutkiem śmiertelnym. Wkrótce ma zapaść wyrok.

a32-letni Tomasz zmarł po ciosach, jakie otrzymał przed dyskoteką w Lubaniu
Źródło zdjęć: © Archiwum prywatne
Agnieszka Potoczny-Łagowska

Tam, gdzie miała być radość i zabawa, przyszła śmierć. 17 października 2021 roku Tomasz Mockało bawił się z partnerką, bratem i znajomymi w klubie Paradise w Lubaniu. Około godz. 3 nad ranem, gdy impreza dobiegała końca, 32-latek pomagał wejść do taksówki koledze, który tego wieczoru przesadził z alkoholem. Wtedy do Tomasza podszedł ochroniarz lokalu Przemysław J. i - jak ustaliła prokuratura - kilkukrotnie go uderzył.

Dwaj biegli wydali jednoznaczną opinię: Tomek otrzymał pierwszy mocny cios, 40 kg na głowę i odrzuciło go na pięć metrów. Potem oskarżony Przemysław J. wymierzył mu drugi cios, a biegły na nagraniu z monitoringu naliczył do sześciu ciosów. Do tej pory nie oglądałam tego wideo. Nie chcę tego widzieć. Moje serce matczyne już by tego nie wytrzymało - mówi w rozmowie z o2.pl Beata Mockało, matka zmarłego mężczyzny.
,
Tomasz pracował na kolei. Planował rozpocząć studia i zrobić prawo jazdy © Archiwum prywatne

Kobieta otwarcie mówi, że 32-latek "do bójki był ostatni, zawsze rozdzielał bijących się". Po ataku poszkodowany Tomasz Mockało upadł na chodnik, ale już się z niego nie podniósł. Pomimo szybkiej pomocy lekarskiej, mężczyzna zmarł zaraz po przewiezieniu do szpitala. Osierocił dwoje dzieci: wówczas sześcioletniego synka i roczną córeczkę.

O 3:55 dostałam pierwszy telefon od partnerki młodszego syna, który też bawił się na tej imprezie, żebyśmy przyjechali na SOR, bo Tomka potrąciło auto pod Paradise. Oni wszyscy z tego klubu tam na początku kręcili, utrzymywali, że żadnego pobicia nie było. Mąż natychmiast pojechał na SOR, ja zostałam z roczną wnuczką, córką młodszego syna, której tej nocy pilnowałam. W końcu dostałam najgorszy telefon od męża, że o 4:18 Tomek skończył życie. Nie zdążyliśmy się z nim pożegnać. Bardzo długo po śmierci syna budziłam się właśnie o 4:18, w godzinie jego odejścia - dodaje zrozpaczona kobieta.

Matka przyznaje, że "od czterech lat jej dom to cmentarz", na którym spoczywa ukochane dziecko. - Jestem codziennie u Tomka. Myślę, kim by dzisiaj był, co by robił. Straciłam środkowego syna, a jego dzieci - ojca - mówi pani Beata.

a
Tomasz zmarł w 2021 roku. Beata Mockało odwiedza syna na cmentarzu od ponad 4 lat © Archiwum prywatne

Beata Mockało nie ukrywa, że jej syn był bardzo zaradnym człowiekiem. - Chciał wychowywać ukochane dzieci, kupił mieszkanie. Pracował na kolei, miał otwartą drogę do awansu. Planował też iść na studia, zrobić prawo jazdy. Całe życie stało przed nim otworem - mówi.

W sprawie śmierci Tomasza Mockało oskarżono ochroniarza klubu Paradise, Przemysława J. Prokuratura postawiła mu zarzut pobicia ze skutkiem śmiertelnym. Mężczyzna początkowo trafił do aresztu, ale szybko go z niego zwolniono. Dziś odpowiada z wolnej stopy przed wymiarem sprawiedliwości, czego rodzina zmarłego nie może zrozumieć i zaakceptować. Postępowanie toczy się przed Sądem Okręgowym w Jeleniej Górze i niedawno ponownie ruszyło po wielomiesięcznej przerwie.

Okazuje się, że to nie pierwszy zatarg Przemysława J. z prawem. - Informuję, że był już wcześniej karany sądownie - podała dla o2.pl Ewa Węglarowicz-Makowska, rzecznik prasowy Prokuratury Okręgowej w Jeleniej Górze. Nie ujawnia jednak żadnych dodatkowych szczegółów.

32-latek zmarł po ciosach zadanych przed klubem. Sąd wyda wyrok

Jak poinformował nas rzecznik prasowy Sądu Okręgowego w Jeleniej Górze, Tomasz Skowron, ogłoszenie wyroku ws. Przemysława J. planowane jest na 19 marca 2026. - Przemysław J. ma postawiony zarzut popełnienia przestępstwa z art. 156 par. 1 pkt 2 oraz par. 3 Kodeksu karnego (spowodowanie ciężkiego uszczerbku na zdrowiu, którego skutkiem jest śmierć - przyp.), za co grozi kara nawet dożywotniego pozbawienia wolności - przekazał dla o2.pl.

Rzecznik sądu wyjaśnił również, dlaczego sąd aż na rok zawiesił rozprawy ws. Przemysława J. - W postępowaniu sądowym ws. oskarżonego wystąpiła roczna przerwa spowodowana długotrwałym zwolnieniem lekarskim sędziego referenta. Ze względu na obecną obsadę wydziału i liczbę spraw do rozpoznania rozdzielenie referatu na innych sędziów nie było zasadne i nie przyspieszyłoby toku postępowania - tłumaczy.

W rozmowie z o2.pl rzecznik sądu przyznał, iż "z posiadanych przez niego informacji wynika, że postępowanie prokuratorskie toczyło się w sposób niezakłócony, a w szczególności oskarżony Przemysław J. nie zakłócał jego przebiegu". - W związku z tym sąd nie uznał za konieczne zastosowania wobec niego tymczasowego aresztowania - skwitował Skowron.

Tragedia w Lubaniu. Matka zmarłego: Czuję nienawiść, żądam dożywocia

Beata Mockało nie ukrywa w rozmowie z o2.pl, że każda rozprawa powoduje na nowo rozdrapywanie ran. Skarży się na przewlekłość procesu. Chciałaby w końcu zakończyć ten temat.

W sądzie, patrząc na Przemysława J., czuję ogromną nienawiść. Chciałabym mu wykrzyczeć prosto w twarz, że zabrał mi ukochane dziecko, że zniszczył całej naszej rodzinie życie i zdrowie. Ja jestem pod opieką specjalistów i psychiatrów, czuję się jak wrak. Mąż ma liczne problemy kardiologiczne i czeka na przeszczep serca. Nasze życie to wegetacja. Oskarżony jest do tego stopnia bezczelny, że gdy krzyknęłam ostatnio do niego na korytarzu sądowym: "Ty bydlaku", to on rzucił do mnie z kamiennym wyrazem twarzy: "Morda" - opowiada zdruzgotana.
s
32-latek osierocił syna i córkę. W chwili jego śmierci chłopiec miał sześć lat, a dziewczynka - roczek © Archiwum prywatne

Kobieta ma też poważne obawy, co do finału sprawy. - Bardzo obawiam się zmiany kwalifikacji czynu z udziału w pobiciu ze skutkiem śmiertelnym na przekroczenie granic obrony koniecznej. Wówczas Przemysław J. wywinąłby się od odpowiedzialności. Mam nadzieję, że do tego nie dojdzie - wskazuje matka Tomasza.

Osobiście satysfakcjonowałoby mnie przynajmniej 25 lat pozbawienia wolności, a najlepiej dożywocie dla Przemysława J. Bardzo liczę na wysoką karę, a także na uczciwość i sprawiedliwość sądu. Tyle mi pozostało w życiu. Nie można pozwolić, żeby taka groźna osoba chodziła wolno, by uszło jej to na sucho. Na miejscu mojego syna Tomka mógł być wtedy każdy, także z rodziny sędziów. Oskarżony zabił mi ukochane dziecko. Rzucił się na syna zupełnie bez powodu - mówi Beata Moskało.

Zarzuty dla obrońcy Przemysława J.

W tle całej sprawy pojawia się jeszcze jeden wątek. Obrońca Przemysława J., Waldemar G., usłyszał poważne zarzuty prokuratorskie dotyczące oszustw i przestępstw korupcyjnych. Zdaniem śledczych miał się ich dopuszczać od sierpnia 2021 r. do lipca 2024 r. Był to już czas, kiedy przed sądem reprezentował swojego klienta Przemysława J.

W dniu 12 czerwca 2025 r. Podkarpacki Wydział Zamiejscowy Departamentu do Spraw Przestępczości Zorganizowanej i Korupcji Prokuratury Krajowej w Rzeszowie skierował do Sądu Okręgowego w Warszawie akt oskarżenia przeciwko 66-letniemu adwokatowi Waldemarowi G., 60-letniej Ewie P. oraz 40-letniej Joannie K.-W. - przekazała dla o2.pl prokurator Katarzyna Calów-Jaszewska z Prokuratury Krajowej.

Dodała, że: "Oskarżeni stoją pod zarzutami powoływania się na wpływy, w tym w prokuraturach, sądach oraz jednostkach policji i podejmowania się, w zamian za korzyści majątkowe, pośrednictwa w załatwieniu różnego rodzaju spraw w tych instytucjach".

Waldemarowi G. zarzucono popełnienie łącznie 11 przestępstw, w tym 10 dotyczących oszustwa i płatnej protekcji oraz przekupstwa polegającego na złożeniu obietnicy udzielenia korzyści osobistej funkcjonariuszowi CBA w zamian za pomoc w podjęciu działań mających na celu uchylenie stosowanego wobec niego środka zapobiegawczego w postaci tymczasowego aresztowania - poinformowała o2.pl prokurator Katarzyna Calów-Jaszewska z Prokuratury Krajowej.

Adwokat, tak jak i pozostali oskarżeni w tej sprawie, nie przyznali się do zarzuconych przestępstw. Za oszustwo oraz płatną protekcję grozi do ośmiu lat więzienia. Jeśli przestępstwo z art. 286 (oszustwo) dotyczy mienia znacznej wartości kara wynosi do dziesięciu lat pozbawienia wolności.

Agnieszka Potoczny-Łagowska, dziennikarka o2.pl

Wybrane dla Ciebie
Straszna śmierć Weroniki. Nagrania ujawniły prawdę. Już się przyznał
Straszna śmierć Weroniki. Nagrania ujawniły prawdę. Już się przyznał
Tortury na oczach 12-latka. Byli bezwzględni. 8 miesięcy traumy
Tortury na oczach 12-latka. Byli bezwzględni. 8 miesięcy traumy
Poćwiartowane ciało chłopca. Będzie przełom w sprawie?
Poćwiartowane ciało chłopca. Będzie przełom w sprawie?
Obnażał się przy dzieciach. Szokujące sceny obok marketu
Obnażał się przy dzieciach. Szokujące sceny obok marketu
Olaf jechał pijany i zabił koleżankę. Jest zwrot w sprawie
Olaf jechał pijany i zabił koleżankę. Jest zwrot w sprawie
Proces "króla dopalaczy". Padło nazwisko Ziobry i kwota 100 tys. zł
Proces "króla dopalaczy". Padło nazwisko Ziobry i kwota 100 tys. zł
Brutalnie zabili 69-latka. Jeden chce "wrócić do dzieci". Sąd zdecyduje
Brutalnie zabili 69-latka. Jeden chce "wrócić do dzieci". Sąd zdecyduje
Toruń. Zięć udusił teściową. Tyle lat za zabójstwo
Toruń. Zięć udusił teściową. Tyle lat za zabójstwo
Jest decyzja sądu ws. Sebastiana M. Chodzi o areszt
Jest decyzja sądu ws. Sebastiana M. Chodzi o areszt
Chwyciła za nóż i zadała dwa ciosy. Tyle dostała za zabójstwo
Chwyciła za nóż i zadała dwa ciosy. Tyle dostała za zabójstwo
Nastolatka nagrywała. Zwabili i zgotowali piekło
Nastolatka nagrywała. Zwabili i zgotowali piekło
Horror wieczorową porą. Nagle zaczął płonąć. Tragiczny finał
Horror wieczorową porą. Nagle zaczął płonąć. Tragiczny finał