22-letni student zastrzelony. Billy zginął obok domu. Horror
W południowej Filadelfii doszło do wstrząsającej zbrodni. Billy Schmidt, 22-letni student prestiżowego Uniwersytetu Stanowego Pensylwanii (Penn State), został zastrzelony zaledwie kilka kroków od swojego domu. Do tragedii doszło po tym, jak próbował odzyskać skradziony telefon.
Do tragicznego zdarzenia doszło w sobotę, 6 czerwca 2026 roku, około godziny 1:30 w nocy. Billy Schmidt wracał właśnie do domu od kolegów, z którymi oglądał finały NBA. W pewnym momencie został zaczepiony przez napastników - informuje "New York Post".
Z zapisu kamer wynika, że Billy próbował negocjować ze złodziejami. Świadkowie słyszeli, jak błagał: "oddaj mi mój telefon". Gdy sprawcy zaczęli uciekać, 22-latek ruszył za nimi w pościg. Jak relacjonuje ojciec ofiary, Bill Schmidt, w pewnym momencie zza rogu wyłonił się drugi napastnik, który oddał śmiertelny strzał.
Mimo szybkiej pomocy i przewiezienia do Penn Presbyterian Medical Center, życia młodego mężczyzny nie udało się uratować.
Wyrzucili skradziony telefon
Najbardziej poruszającym i absurdalnym elementem całej tragedii jest fakt, że skradziony telefon, o który walczył Billy, został odnaleziony przez jego ojca niedaleko miejsca zdarzenia - złodzieje po prostu wrzucili go pod jedno z aut.
Billy Schmidt był studentem czwartego semestru dziennikarstwa cyfrowego i mediów na Penn State World Campus. W grudniu tego roku miał odebrać dyplom ukończenia studiów.
Mimo zabezpieczenia nagrań z monitoringu, policja w Filadelfii nie dokonała jeszcze żadnych aresztowań. Na filmach widać jedynie niewyraźne sylwetki osób w bluzach z kapturami oddalających się z miejsca zbrodni.