David Hunter nie żyje. O tym Brytyjczyku usłyszał cały świat
W wieku 78 lat zmarł David Hunter - Brytyjczyk, o którym usłyszał cały świat, gdy skrócił cierpienie swojej nieuleczalnie chorej żony. Mężczyzna zmarł w cypryjskim szpitalu - informuje BBC. W 2023 roku wyszedł on na wolność po odbyciu kary więzienia.
David Hunter, były górnik pochodzący z Ashington w hrabstwie Northumberland, zyskał rozgłos z powodu dramatycznych wydarzeń z grudnia 2021 roku. To wtedy, w ich wspólnym domu w Pafos na Cyprze, udusił swoją 74-letnią żonę, Janice. Kobieta cierpiała na nowotwór krwi i - jak wielokrotnie podkreślał Hunter - błagała go, by zakończył jej cierpienie - przypomina BBC.
Mężczyzna zeznawał w sądzie, że nie posunąłby się do odebrania życia żonie, z którą spędził 52 lata, gdyby sama go o to nie prosiła. Ostateczną, tragiczną decyzję podjął, gdy Janice, nie mogąc znieść bólu, wpadła w histerię.
Początkowo Hunter został oskarżony o morderstwo, jednak sąd ostatecznie uznał go winnym nieumyślnego spowodowania śmierci. 78-latek spędził za kratkami 19 miesięcy. Po wyjściu na wolność w 2023 roku dziękował swojej górniczej "rodzinie" i lokalnej społeczności za niezwykłe wsparcie.
"Był dobrym, życzliwym człowiekiem"
Mężczyzna zmarł w cypryjskim szpitalu, do którego trafił w związku z infekcją. Jego córka, Lesley Cawthorne, w rozmowie z BBC pożegnała ojca poruszającymi słowami:
Był dobrym, życzliwym człowiekiem i najlepszym tatą. Rodzina i przyjaciele bardzo za nim tęsknią
Ostatni czas życia Hunter spędził w domu opieki na Cyprze. Jego sytuacja prawna wciąż jednak nie była do końca uregulowana - nad mężczyzną wisiało widmo rozprawy apelacyjnej, ponieważ cypryjski Prokurator Generalny uznał pierwotny wyrok za zbyt łagodny.