Opisał, jak zabił własną matkę. "Jak przebicie dętki w rowerze"
Sąd w Legnicy wydał nieprawomocny wyrok w głośnej sprawie 50-latka oskarżonego o zabójstwo matki. W aktach znajdują się opisy, które śledczy uznają za wyjątkowo drastyczne.
Najważniejsze informacje
- Nieprawomocny wyrok: 20 lat więzienia dla Roberta M. za zabójstwo 73-letniej matki.
- Do zbrodni doszło nocą 24 stycznia 2025 r., gdy kobieta spała; sprawca użył młotka i noża.
- Oskarżony sam wezwał policję rano; obrona zapowiada apelację.
Tragedia wydarzyła się 24 stycznia 2025 r w Głogowie. Zabójstwo miało miejsce w mieszkaniu nocą - 73-letnia kobieta spała, gdy jej syn podjął decyzję o ataku. Po zdarzeniu mężczyzna miał się wykąpać, posprzątać ślady i wyprać ubrania, a rano wyprowadzić psa i zadzwonić na policję. Jak opisuje "Fakt", do akt trafiły szczegółowe i drastyczne relacje oskarżonego oraz funkcjonariuszy, które podkreślają jego opanowanie w chwili interwencji.
- Jeden z ciosów nożem brzmiał jak przebicie dętki w rowerze - miał opisywać Robert M. w rozmowie z policją. Mężczyzna najpierw uderzył młotkiem swoją matkę, a potem kilka razy ugodził ją nożem w klatkę piersiową.
Stanąłem nad łóżkiem, przez około 10 sekund. I wykonałem trzy szybkie uderzenia. Uderzyłem w czaszkę. Poczułem na twarzy rozbryzg krwi i zapaliłem światło. Zobaczyłem, że krew jest rozbryzgana na ścianie, suficie, firanie - wspominał mężczyzna, cytowany przez "Fakt".
Mężczyzna myślał, że trzy uderzenia wystarczą. Nie był pewny, czy matka żyje, ale klatka piersiowa jeszcze się unosiła.
Nie sprawdzałem pulsu. Pomyślałem, że skoro miałem taki zamiar, to nie mogę jej zostawić w takim stanie, bo wtedy będzie warzywem. I z jakiegoś powodu wziąłem koszulę, żeby nie rozbryzgiwać krwi, położyłem na jej głowie i uderzyłem dwa czy trzy kolejne razy młotkiem w głowę, przez tę koszulę. Następnie wziąłem nóż i zadałem dwa ciosy w klatkę piersiową. Po prostu nie mogłem jej tak zostawić, nie wiem, czy to z jakiejś troski - dodał Robert M.
Na początku procesu Robert M. mówił o kłótni z matką poprzedniego wieczoru i o słowach, które miały go zaboleć - o braku ociągnięć w Anglii i jego "nieudacznictwie". Twierdził również, że nie planował zbrodni, a działał w amoku, bez wcześniejszego przygotowania narzędzi. W sądzie deklarował, że nie potrafi wskazać jednoznacznej motywacji i że nie było jego intencją pozbawienie życia matki.
Po dwóch rozprawach Sąd Okręgowy w Legnicy skazał Roberta M. na 20 lat pozbawienia wolności. Wyrok jest nieprawomocny. Prokurator wnosił o 25 lat więzienia, z możliwością ubiegania się o warunkowe zwolnienie po 20 latach. Sąd jednocześnie przedłużył areszt do 27 kwietnia. Pełnomocnik skazanego zapowiedział odwołanie do sądu drugiej instancji.