To on zginął w Warszawie. Postawili zdjęcie 6-latka. "Aniołek"
Do tragicznego zdarzenia doszło na ulicy Grochowskiej w Warszawie. "Super Express" podaje teraz, że 6-latek, który stracił życie w poniedziałkowym wypadku, uczęszczał do jednego z przedszkoli na Pradze-Południe.
We wtorek (20 stycznia) o poranku miejsce tragicznego wypadku odwiedził reporter "Super Expressu" Piotr Lis. Doświadczył widoku, który łamie serce. Na ulicy Grochowskiej z godziny na godzinę pojawia się coraz więcej zniczy i kwiatów.
Ktoś postawił też zdjęcie tragicznie zmarłego 6-latka.
Jasne włosy, uśmiech jak z obrazka. Aniołek. Zero trosk, zero zmartwień. Miał przed sobą całe życie - zauważył reporter "SE".
Dziennik ustalił, że 6-letni chłopiec, który zginął w poniedziałkowym wypadku, uczęszczał do jednego z przedszkoli na Pradze-Południe. Piotr Lis spotkał dwie pracownice tej placówki.
Były zdruzgotane. Płakały tak bardzo, że nie były w stanie rozmawiać - zrelacjonował dziennikarz.
"Nie było żadnych szans"
Jeden ze świadków tragedii przekazał, że chłopiec praktycznie nie miał szans na przeżycie.
Nie widziałam samego wypadku, ale byłam tu wczoraj, kiedy przyjechało pogotowie. To dziecko praktycznie od początku nie żyło. Nie było żadnych szans - powiedziała rozmówczyni "SE".
Koszmarne zdarzenie miało miejsce około godz. 15.
Ze wstępnych informacji wynika, że kierująca Fordem 28-latka, wykonując manewr skrętu w lewo, nie ustąpiła pierwszeństwa nadjeżdżającej ulicą Grochowską Toyocie. Doszło do zderzenia obu pojazdów, w wyniku którego Toyota została wytrącona ze swojego pasa ruchu i uderzyła w grupę osób oczekujących przed przejściem dla pieszych - podała Komenda Stołeczna Policji w oficjalnym komunikacie.
W wyniku tego wypadku poszkodowane zostały cztery osoby, w tym 6-letni chłopiec.