Podczas ostatniej rozprawy sądowej zaprezentowano kluczowe nagrania dotyczące wypadku na Trasie Łazienkowskiej. Materiał ukazał moment, w którym auto Żaka uderza w rodzinny samochód. Zdaniem prokuratury oskarżony poruszał się z prędkością 226 km/h.
Nagranie wywołało spore poruszenie wśród zgromadzonych - relacjonują reporterzy "Faktu", którzy obecni byli w sądzie.
Wstrząsające sceny sprawiły, że w pomieszczeniu zapadła cisza (...) Nawet sam oskarżony Łukasz Żak, który do tej pory zachowywał powściągliwość, nie krył emocji. W pewnym momencie schował twarz w dłoniach - czytamy.
Ale to nie wszystko. Jak podaje "Fakt", kolejne wideo, zaprezentowane w sądzie, pochodziło z lokalu przy ul. Koszykowej w Warszawie, gdzie Żak wcześniej bawił się z kolegami. O dziwo jego publikacja miała sprawić, że oskarżony... odzyskał dobry humor.
Uśmiech na jego twarzy miał się pojawić, gdy pokazano moment, jak siada na kolanach jednego z kompanów. "Widać na nim [nagraniu - przyp.], jak kelner przynosi butelki. Zarejestrowano moment, w którym Łukasz Żak pije coś z kieliszka, a następnie podnosi go w charakterystycznym geście i 'stuka się' nim ze swoją partnerką. Sytuacja potem się powtarza" - relacjonują reporterzy gazety.
Dla śledczych to nagranie stanowi jednak dowód w sprawie. - Dzięki kamerze monitoringu wiemy, ile kto wypił wódki, jakiej marki i jakiej pojemności były kieliszki - powiedział "Faktowi" prok. Piotr Skiba, rzecznik Prokuratury Okręgowej w Warszawie.
Żak zapytany przez sędziego o treści z nagrania, odmówił odpowiedzi.
Wypadek na Trasie Łazienkowskiej, który miał miejsce we wrześniu 2024 r. Żak, który zdaniem śledczych prowadził pojazd z nadmierną prędkością i pod wpływem alkoholu, zderzył się z innym autem, w którym podróżowała rodzina z dziećmi. Zginął ojciec.
Przypomnijmy, że po tragicznym wypadku Żak opuścił Polskę, ale został zatrzymany przez służby w Niemczech. Aktualnie grozi mu kara do 30 lat więzienia za spowodowanie śmiertelnego wypadku oraz ucieczkę z miejsca zdarzenia.