Wyrok dla ochroniarza dyskoteki. Matka ofiary komentuje
- Mam silne poczucie niesprawiedliwości - mówi w rozmowie z o2.pl Beata Mockało, matka 32-letniego Tomasza. W ten sposób komentuje wyrok sądowy (5 lat więzienia) dla Przemysława J., oskarżonego o pobicie jej syna ze skutkiem śmiertelnym.
17 października 2021 roku Tomasz Mockało bawił się z ukochaną i znajomymi w klubie Paradise w Lubaniu (woj. dolnośląskie). Po zakończeniu spotkania 32-latek pomagał nietrzeźwemu koledze dostać się do taksówki. Wtedy doszło między nim a ochroniarzem dyskoteki Przemysławem J. do szarpaniny.
Jak ustalili śledczy, ochroniarz klubu, który znał sztuki walki, miał kilkukrotnie uderzyć Tomasza. Niedługo potem 32-latek zmarł w szpitalu. Osierocił synka i córeczkę. O sprawie pisaliśmy szeroko w poniższym artykule.
Przemysław J. usłyszał zarzut popełnienia przestępstwa z art. 156 par. 1 pkt 2 oraz par. 3 Kodeksu karnego (spowodowanie ciężkiego uszczerbku na zdrowiu, którego skutkiem jest śmierć - przyp.), za co groziła mu kara nawet dożywotniego pozbawienia wolności.
Oskarżony odpowiadał z wolnej stopy. Pod koniec wieloletniego procesu, w lutym br. Sąd Okręgowy w Jeleniej Górze poinformował strony, iż rozważa możliwość przyjęcia, że Przemysław J. działał w warunkach przekroczenia granic obrony koniecznej.
Świadek, kolega Przemysława J. z klubu, zeznał na jednej z rozpraw, że Tomek pierwszy uderzył ochroniarza. Później jednak stanowczo się z tego wycofał i przyznał, że mój syn tak nie postąpił. Na tej podstawie sąd uznał, że sprawa ma charakter nieoczywisty - mówi dla o2.pl Beata Mockało.
Lubań. Tragedia pod dyskoteką. Ochroniarz Przemysław J. usłyszał wyrok
19 marca zapadł wyrok dla Przemysława J. Jak poinformował w rozmowie z o2.pl rzecznik Sądu Okręgowego w Jeleniej Górze, Tomasz Skowron, "Przemysław J. został skazany na karę 5 lat pozbawienia wolności oraz zapłatę zadośćuczynienia na rzecz pokrzywdzonych w łącznej kwocie 190 tysięcy zł".
Sąd nie zmienił kwalifikacji prawnej czynu. Przyjął, że oskarżony działał w warunkach obrony koniecznej - dodał Skowron.
Doprecyzowując - brak zmiany kwalifikacji prawnej czynu oznacza, że oskarżony Przemysław J. nadal odpowiadał za czyn z art. 156 §1 pkt 2 oraz §3 Kodeksu karnego, natomiast sąd przyjął, że działał w warunkach obrony koniecznej określonej w art. 25 k.k., przekraczając jej granice.
Zgodnie z wyrokiem Przemysław J. został zobowiązany do zapłacenia zadośćuczynienia na rzecz bliskich zmarłego 32-latka: 30 tys. zł dla jego partnerki, po 40 tys. zł dla dwójki małoletnich dzieci, po 30 tys. zł dla każdego z rodziców oraz po 10 tys. zł dla każdego z rodzeństwa. Wyrok jest nieprawomocny.
Wyrok dla ochroniarza dyskoteki. Matka ofiary: Prawo jest dla bandytów
Z wyrokiem Sądu Okręgowego w Jeleniej Górze nie zgadza się Beata Mockało, matka zmarłego Tomasza. - Nóż w kieszeni się otwiera. Okazuje się, że prawo w Polsce jest dla bandytów, nie dla poszkodowanych. Wyrok oceniam jako skandaliczny - mówi dla o2.pl.
Dziś mam silne poczucie niesprawiedliwości - dodaje kobieta.
Matka w rozmowie z o2.pl przyznaje, że "nie potrafi pojąć jednej rzeczy". - Moim zdaniem, sąd podważył opinię dwóch biegłych, według których Tomek został zaatakowany z zaskoczenia i dostał pierwszy cios, który był śmiertelny. W głowie mi się to nie mieści - mówi dla o2.pl.
Pani Beata zauważa, że oskarżony regularnie zjawiał się na każdej rozprawie, ale na ogłoszeniu wyroku go zabrakło.
Kobieta zapowiada, że nie spocznie, dopóki nie dowiedzie sprawiedliwości. - Jako rodzina zabitego nie poddamy się - składamy wniosek o apelację, która odbędzie się w Sądzie Apelacyjnym we Wrocławiu. Potem mamy jeszcze kasację. Jeśli będzie trzeba, pójdziemy z tym nawet do Strasburga. Będziemy walczyć do końca i nie odpuścimy - mówi Beata Mockało.
30 tys. zł zadośćuczynienia od Przemysława J. dla mnie jako matki wydaje mi się śmieszną kwotą. Podobnie jak liczba lat przewidziana w wyroku. Mam obawy, że po krótkim czasie może opuścić więzienie. Zastanawiam się, jaka to jest kara za zabicie człowieka. W moim odczuciu wcześniejsze problemy z prawem oraz fakt, że w chwili zdarzenia oskarżony był pod wpływem narkotyków, co wynika z akt sprawy, dodatkowo podkreślają, jak niesprawiedliwy jest ten wyrok - dodaje dla o2.pl.
Agnieszka Potoczny-Łagowska, dziennikarka o2.pl