Poszła na spacer. Tragedia. Znaleźli ciało turystki
Rodzina Ashley Nicole Phillips potwierdziła, że ciało znalezione w rzece w rejonie w Kostaryce należy do zaginionej 30-letniej turystki ze Stanów Zjednoczonych - informuje "New York Post". Poszukiwania trwały przez kilka dni.
Kostarykańskie władze przekazały, że zwłoki odnalezione w rejonie szlaku Barú to Ashley Nicole Phillips, która zaginęła na początku czerwca. Rodzina potwierdziła te informacje i założyła zbiórkę pieniędzy na GoFundMe. Bliscy chcą zebrać środki na sprowadzenie ciała kobiety do USA.
Phillips była widziana niedaleko wodospadów Nauyaca. Zniknęła nagle podczas wędrówki w czasie, gdy intensywne opady doprowadziły do podtopień i osuwisk. Zgłoszenie zaginięcia trafiło 7 czerwca, a sama turystka była poszukiwana jako osoba zaginiona od 3 czerwca.
Ciało kobiety odnaleziono w środę w rejonie, który przeczesywały zespoły ratownicze. Kostarykański Czerwony Krzyż zlokalizował zwłoki ok. 600 metrów od miejsca, gdzie według służb mogło dojść do wypadku. Następnie ciało wydobyto i przekazano do oficjalnej identyfikacji - podaje "NY Post".
Krewni Phillips przebywają obecnie w Kostaryce, gdzie załatwiają niezbędne formalności. Bliscy opisali Ashley jako osobę radosną i lubiącą przygodę, silnie związaną z naturą i zwierzętami.
Pora deszczowa w Kostaryce zwiększa ryzyko podczas wędrówek w pobliżu rzek i wodospadów, bo nagłe przybory wody mogą pojawić się szybko po ulewach, nawet gdy w miejscu startu szlaku pogoda wydaje się spokojniejsza.