Śmierć 11-letniej Lyhanny. Rządzący mówią o "ogromnej porażce"
Zwłoki odnalezione na farmie w Gers, na południowym zachodzie Francji, należą do 11-letniej uczennicy, która zaginęła 29 maja we Fleurance. Potwierdziły to wyniki sekcji zwłok, przeprowadzonej w piątek, 5 czerwca. Ta informacja wstrząsnęła Francją. Rządzący mówią o porażce. Po zaginięciu 11-latki okazało się, że podejrzewany o pedofilię 41-latek cieszył się wolnością.
Śmierć 11-letniej Lyhanny wstrząsnęła Francją. Jak informowaliśmy już wcześniej, dziewczynka zaginęła 29 maja. Tego dnia wsiadła do samochodu mężczyzny, którego dobrze znała. Na podstawie nagrań z monitoringu służby ustaliły, że był nim 41-letni Jerome B., ojciec przyjaciółki Lyhanny.
Mężczyzna twierdził, że podwiózł dziewczynkę na basen, ale - zdaniem prokuratury - jego zeznania były "niespójne i nieprecyzyjne".
"Le Monde" przekazało, że zwłoki dziecka odnaleziono 4 czerwca na terenie gospodarstwa rolnego w zamkniętym od ponad 15 lat silosie zbożowym, oddalonym ok. 15 kilometrów od Fleurance. W związku ze sprawą prokuratura postawiła zarzuty 41-letniemu mężczyźnie, który został tymczasowo aresztowany pod zarzutem "uprowadzenia i przetrzymywania małoletniej poniżej 15. roku życia".
Teraz na jaw wychodzą kolejne szokujące fakty. Francuskie media poinformowały, że wobec Jerome'a B. toczyły się trzy postępowania. Dwa z nich zostały umorzone, a trzecie wciąż jest w toku. Chodzi o wielokrotne gwałty na 10-letniej przyjaciółce córki 41-latka, do których miało dochodzić między wrześniem 2024 a majem 2025 r. Mama 10-latki zaalarmowała policję, ale mężczyzna - mimo upływu wielu miesięcy - nie został przesłuchany.
Gdy Francją wstrząsnęła wiadomość o śmierci 11-latki, pojawiło się pytanie, czy tej tragedii można było uniknąć.
"Chcę przeprosić naród francuski"
Premier Francji Sebastien Lecornu zwołał w piątek spotkanie z ministrem spraw wewnętrznych, ministrem sprawiedliwości i innymi osobami w związku z tą sprawą. Czołowi politycy mówią o nieprawidłowościach i - jak podkreśla "Le Monde" zrzucają całą winę na sędziów.
Moje wytyczne, jako ministra sprawiedliwości, (...) ewidentnie nie były przestrzegane – oburzył się Gérald Darmanin, cyt. przez "Le Monde". Zapowiedział też ewentualne sankcje za "uchybienia i wykroczenia zawodowe".
– Chcę przeprosić tę rodzinę i naród francuski, który jest słusznie zszokowany i przerażony takimi zaniedbaniami – podkreślił minister sprawiedliwości w programie informacyjnym stacji TF1. Przyznał również, że śmierć Lyhanny to "ogromna porażka" rządzących.
Prezydent Emmanuel Macron również uderzył w sędziów. – Jest oczywiste, że doszło do dysfunkcji (...) i jest to niedopuszczalne – oświadczył, podkreślając, że podejrzany był już wielokrotnie oskarżany, ale nigdy nie został aresztowany.
Krytykowani sędziowie zareagowali w piątek, wydając wspólne oświadczenie. Podkreślono w nim m.in., że "na tym etapie, do czasu zakończenia inspekcji, nie można mówić o żadnej potencjalnej odpowiedzialności, a tym bardziej o przyszłych sankcjach".