Między 15 i 25 lutego w Warszawie doszło do śmierci czterech starszych kobiet w Warszawie, w tym trzech zabójstw. W sprawie zatrzymani zostali 45-letni Polak i 33-letni Ukrainiec. Głównym "dowodzącym" miał być mężczyzna z Polski. Według prokuratury to on stał bezpośrednio za zamordowaniem mieszkanek Warszawy.
45-latek jest wielokrotnym recydywistą. Na swoim koncie ma 11 wyroków. Zupełnie inaczej wygląda życiorys obywatela Ukrainy. To przedsiębiorca, który pracował w Polsce legalnie. Śledczy wskazują, że deklaruje on dochody w wysokości ok. 10 tys. zł miesięcznie.
Dalsza część artykułu pod materiałem wideo
33-letni obywatel Ukrainy ma zarejestrowaną firmę i przebywa w Polsce legalnie. Bardzo dobrze zarabiał - mówił prok. Piotr Skiba, rzecznik Prokuratury Okręgowej w Warszawie w rozmowie z o2.pl.
Według wstępnych ustaleń 33-latek pomagał Polakowi. Brał bezpośredni udział w jednym morderstwie, stawał "na czatach". Usłyszał też zarzut paserstwa skradzionych przedmiotów. Ich łączna wartość była niewielka. Nie przekroczyła 15 tys. zł.
Dlaczego dobrze prosperujący przedsiębiorca mógł wpaść na pomysł okradzenia i zamordowania starszych kobiet? Prokuratura bada ten wątek.
Na ten moment nie wiadomo, jakimi pobudkami kierował się obywatel Ukrainy. To kluczowe pytanie. W grę wchodzą różne wersje, również problemy finansowe. Sprawdzamy to - dodaje prok. Skiba.
Wiadomo, że mężczyzna deklaruje brak kłopotów finansowych. Kom. Dariusz Janas, były policjant śledczy, który prowadził śledztwa w podobnych sprawach, uważa, że motywem działań Ukraińca mógł być element psychologiczny.
W każdym człowieku jest dobro i zło. Nie znamy motywu działań obywatela Ukrainy. Czasem to odskocznia od rzeczywistości. Niekiedy to fascynacja. Przestępcy oglądają nieraz filmy o włamywaczach. Mógł zobaczyć serial i chciał być jak Arsene Lupin. Kiedyś zatrzymałem 17-letniego chłopaka, który był zafascynowany włamaniami. Opowiadał o nich z nieukrywaną satysfakcją - mówi kom. Dariusz Janas w rozmowie z o2.pl.
Doświadczony policjant kryminalny wskazuje, że śledczy nie powinni wykluczać ewentualnych problemów finansowych Ukraińca. Niewykluczone są też kłopoty rodzinne.
Pamiętajmy, że często takie kradzieże podyktowane są jakimiś pobudkami typu długi, problemy rodzinne. Nie możemy tego wykluczyć - tłumaczy kom. Janas w rozmowie z o2.pl.
Dlaczego obywatel Ukrainy nie wycofał się w trakcie serii morderstw? "Pojawiła się adrenalina"
Były funkcjonariusz wydziału śledczego warszawskiej policji, który rozpracowywał m.in. sprawę gangu pruszkowskiego, wyjaśnia, że w historii kryminalistyki nie brakuje tego typu zdarzeń. Sam wspomina, że dyrektorzy dużych firm kradli przedmioty o niskiej wartości dla emocji.
W przeszłości jeden z dyrektorów dużej polskiej firmy ukradł dwa krany do ogródka z marketu budowlanego. Zrobił to z premedytacją, bo władował je w worek z ziemią tak, żeby nikt tego nie zobaczył - przypomina kom. Janas w rozmowie z o2.pl.
Według Dariusza Janasa, po pierwszym morderstwie w 33-latku mogła obudzić się adrenalina i fascynacja przestępstwami. Z pewnością Ukrainiec wiedział też, że z okradzenia starszych kobiet nie będzie miał wielkich profitów finansowych.
Być może po pierwszym zdarzeniu urodził się w nim rodzaj fascynacji, duże emocje, adrenalina. Oni na pewno mordowali, żeby zatrzeć ślady, szli już do mieszkań z zamiarem zabójstwa. 33-latek musiał wiedzieć, że oni kradną przedmioty o bardzo niskiej wartości. Na pewno zauważył to po pierwszym morderstwie - wyjaśnia były policjant śledczy.
Zarówno 45-letniemu Polakowi, jak i 33-letniemu Ukraińcowi grozi kara dożywotniego pozbawienia wolności. Obydwaj przebywają w areszcie.
Marcin Lewicki, dziennikarz o2.pl
Twoja opinia pozwala nam tworzyć lepsze treści.