Zmarł w metrze w USA. Trzy godziny później został zgwałcony
44-letni Felix Rojas usłyszał wyrok pięciu lat więzienia za kradzież i wykorzystanie seksualne Jorge Gonzaleza w wagonie metra na Manhattanie - podaje "New York Post". Do przestępstwa doszło w kwietniu 2025 r. Gonzalez w czasie gwałtu nie żył.
Felix Rojas, 44-letni mieszkaniec Brooklynu, ma spędzić pięć lat w więzieniu w sprawie dotyczącej ataku na Jorge Gonzaleza, 37-latka, w nowojorskim metrze - informuje "New York Post".
Z ustaleń prokuratorów z Manhattanu wynika, że Gonzalez wsiadł do pociągu linii R, stracił przytomność i zmarł na ławce w wagonie. Do napaści doszło niemal trzy godziny później, gdy w tym samym miejscu pojawił się Rojas.
Śledczy ustalili, że Rojas najpierw zauważył, że Gonzalez pozostaje nieruchomy. Później miał dopuścić się czynów seksualnych wobec zmarłego, a następnie przeszukać jego kieszenie - podaje amerykański dziennik.
Z dokumentów sądowych wynika też, że po wszystkim Rojas podciągnął spodnie ofiary i usiadł z powrotem na ławce. Rojas, obywatel Meksyku, zgłosił się sam na policję trzy tygodnie po zdarzeniu. Miał przyjść w towarzystwie syna, a po zobaczeniu zdjęcia z monitoringu rozpoznać siebie, jednocześnie zaprzeczając, by to on dopuścił się czynu.
Przed ogłoszeniem wyroku nie komentował sprawy. Zgodził się natomiast na ugodę, która poza karą więzienia obejmuje również 15 lat nadzoru po wyjściu na wolność.
Rzecznik ICE przekazał, że Rojas miał przebywać w USA nielegalnie i wcześniej podejmować próby nieuprawnionego przekroczenia południowej granicy. Bliscy Jorge Gonzaleza relacjonowali, że mężczyzna przyjechał do Stanów Zjednoczonych niemal 20 lat temu i podejmował różne prace, aby wspierać rodzinę w Meksyku. Jego żona Teresa mówiła, że pracował m.in. na budowach i w gastronomii, a dla rodziny był ważnym oparciem, mimo że od sześciu lat żyli w separacji - dodaje "NY Post".