"Jest mu bardzo ciężko". Matka nie może odwiedzać Bartosza G.
Bartosz G., usłyszał zarzut zabójstwa ze szczególnym okrucieństwem. Obecnie przebywa w areszcie w Płocku. Jego rodzice nie mogą się z nim kontaktować i go odwiedzać. Robią to jedynie jego adwokaci. Dostał za to pozwolenie na telewizor.
Bartosz G. zmaga się z trudnymi warunkami więziennymi po ekstradycji z Grecji. Według jego obrońcy, Pawła Aranowskiego, jego izolacja jest niemal całkowita.
Bartosz mówi, że jest mu bardzo ciężko w areszcie. Bardzo tęskni za rodziną, z którą nie ma żadnego kontaktu. Mama nie ma zgody na telefon, tata nie ma zgody na telefon. Jest odcięty od rodziców w stu procentach - podkreśla mecenas Paweł Aranowski w rozmowie z "Faktem".
Adwokat podkreśla, że 18-latek może rozmawiać jedynie z nim oraz dwoma innymi obrońcami. To i tak jest ściśle kontrolowane. - Matce i ojcu odmówiono prawa do odwiedzin. To dla niego bardzo dotkliwa sytuacja - przekonuje Aranowski.
Cela, w której przebywa Bartosz, mieści tylko podstawowe wyposażenie, a czas spędza głównie na czytaniu i refleksji. Ma do dyspozycji wyłącznie łóżko, stół i książki, a przysługuje mu zaledwie godzina spaceru dziennie.
W Grecji mógł korzystać m.in. z PlayStation. W areszcie w Płocku otrzymał zgodę na posiadanie telewizora. Rodzina dostarczyła już to urządzenie, ale formalnie jeszcze do niego nie dotarł telewizor. Cela, w której przebywa 18-latek, ma wymiary ok. 2,5 na 2,5 metra.
Bartosz G. usłyszał zarzut popełnienia zabójstwa 16-letniej Mai ze szczególnym okrucieństwem. Nie przyznał się do popełnienia zarzuconego mu czynu i skorzystał z przysługującego mu prawa do odmowy składania wyjaśnień. Z Mają miał spotkać się pod koniec kwietnia w Mławie. Gdy dziewczyna zaginęła, on wyjechał ze szkoły na wycieczkę do Grecji.
Pod koniec maja zeszłego roku sąd w Salonikach zgodził się na jego ekstradycję. Do Polski wrócił jednak dopiero w grudniu 2025 roku, gdzie teraz przebywa w areszcie, oczekując na proces.